Nie upodabniaj się do komputera, lecz staraj się upodabniać komputer do siebie.
Klawiatura komputerowa – jak ważny jest to element komputer nie trzeba chyba wspominać. Klawiatura służy do interakcji z komputerem – do pisania tekstów, wydawania poleceń, obsługi programów oraz pisania kodu programów komputerowych. Element bagatelizowany przez większość kupujących zestawy komputerowe stacjonarne i przenośne (laptopy). Być może dlatego, że klawiatura jest jednym z najtańszych elementów komputera i wydając nań pieniądze nie rozważa się zbytnio nad wyborem marki i modelu tego elementu. Tymczasem wybór klawiatury jest jednym z najważniejszych wyborów przy zakupie komputera, szczególnie dla osób, dla których jest on narzędziem pracy lub pomocą w oddawaniu się własnemu hobby.
Wyobraźmy sobie, że kupujemy łóżko. Nie bierzemy pierwszego lepszego lecz takie, które będzie wygodą i funkcjonalnością najbardziej odpowiadać naszym potrzebom. Może to być wersalka jeśli będzie służyć także do siedzenia lub materac jeśli powinna być możliwość szybkiego i częstego zwolnienia miejsca. Do sypialni wybierzemy łóżko, które będzie wygodnie do spania i figlowania. Wybór nie jest łatwy.
Klawiatura jest jednym z elementów, który ma stały kontakt z ludzkim ciałem – najczęściej z rękami, choć są osoby, które używają klawiatury posługując się stopami. Urządzenie powinno być wygodne, klawisze dobrze wyczuwalne pod palcami, opisane w sposób trwały, odporny na ścieranie, a od naciskania klawiszy nie powinny boleć palce. Skok klawisza powinien być odpowiedni, nie za twardy, ale wyraźny, nie wymagający zbyt dużej siły, ale na tyle oporny aby nie wysyłać znaku do komputera przez byle muśnięcie klawisza.
Po dość długim okresie wybierania, analizowania, przymierzania się mój wybór padł na bardzo prostą klawiaturę marki Logitech – Keyboard K120 For Business. Jest to model niedrogi, ale bardzo przypadł mi do gustu. Tak oto wygląda:

Klawiatura Keyboard K120 PN: 920-002479
Standardowy układ klawiszy US Ansi. Należy zwrócić uwagę na kod producenta 920-002479. Tę klawiaturę producent pakuje w szare, kartonowe pudełko. Taki sam model lecz z innym układem klawiszy jest również sprzedawany w Polsce – jego oznaczenie to 920-002509 i jest dostępny w kolorowych, kartonowych opakowaniach. Wygląda podobnie jak na zdjęciu poniżej:

Fizyczny układ klawiszy jest taki jak na zdjęciu, lecz klawisze są inaczej opisane. Przy zakupie klawiatur marki Logitech trzeba zwrócić baczną uwagę na dokładny typ i pytać się bez ogródek o układ klawiszy jaki nas interesuje. Zdjęcia na opakowaniach produktów nie odpowiadają ich rzeczywistej zawartości, dlatego należy się upewnić co kupujemy aby potem nie rozpakować klawiatury, która ma nieodpowiadający nam układ klawiszy. Nie należy się zbytnio też sugerować zawartością zdjęć na stronie producenta. Zdjęcia klawiatur są orientacyjne i takie same dla wszystkich układów we wszystkich krajach, w których są sprzedawane
Używam modelu K120 już ponad tydzień i praca przy komputerze jest dla mnie dużo przyjemniejsza niż z poprzednią klawiaturą. Mogę z powodzeniem polecić ten produkt każdemu, kto szuka wygodnej, dobrej klawiatury bez dodatkowych, często prawie nieużywanych tzw. klawiszy multimedialnych. Dodam, że model „For Business” jest tańszy, podejrzewam, że ze względu na surowe, bezbarwne, kartonowe opakowanie.
Klawiatury dzielą się ogólnie na mechaniczne – drogie i z tego powodu dosyć rzadko oferowane oraz tanie membranowe, „kopułkowo-gumowe”, z piankowych elementów oraz inne konstrukcje. Obszerny artykuł na temat budowy różnych typów klawiatur zapewne wyjaśni dociekliwym czytelnikom tajniki ich budowy oraz zalety i wady. Warto także przejrzeć artykuł o układach klawiatur aby móc trochę pozaginać sprzedawców.
Na koniec artykuł z przymrużeniem oka o dziesięciu najgorszych klawiaturach wszech czasów.
Jako, że mój laptop jest moim narzędziem pracy postanowiłem znów go nieco ulepszyć. Już dość dawno rozszerzyłem pamięć RAM do 3 GB, wymieniłem dysk na większy i szybszy, a niedawno przyszła pora na nowy procesor. Takie ulepszanie jest rozwiązaniem zdecydowanie tańszym niż zakup nowego laptopa.
Najpierw zidentyfikowałem dokładnie swój czip w laptopie. Zrobiłem to przy pomocy programu CPU-Z. Poniżej przedstawiam zrzuty ekranu z tego programu dla pełnej ilustracji parametrów mojego laptopa.
Kolejną rzeczą jaką zrobiłem to aktualizacja BIOS-u laptopa do najnowszej wersji. W sieci wyczytałem, że jest to niezbędne do pracy komputera z nowszymi i lepszymi procesorami. Wersja pokazywana przez CPU-Z jest obecnie najnowszą wersja dla tego modelu laptopa. Należy pamiętać, że operacja aktualizacji BIOS-u zawsze niesie ze sobą ryzyko nieodwracalnego uszkodzenia sprzętu. Nieodwracalnego dla przeciętnego użytkownika, być może w jakimś serwisie dałoby by się Acera uratować, gdyby przy wgrywaniu nowego BIOS-u poszło coś nie tak. Zalecam ostrożność przy tej operacji.
Dosyć dużo czasu zajęła mi orientacja jakie modele procesora będą działać na moim laptopie. Oficjalna informacja ze strony Intela mówi, że czipset GL960 obsługuje tylko procesory Celeron. Oczywiście nie jest to prawdą ponieważ mój model wyposażony był w Intel Pentium Dual Core T2330. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że z czipsetem GL960 pracuje duża część procesorów z rodziny Intel Core2Duo. Cenne informacje na temat tych procesorów znalazłem na blogu http://kaiyuanzhu.blogspot.com/ oraz w wątku o ulopszaniu laptopa Acer Aspire oraz w paru innych wątkach na forum.notebookreview.com.
Teraz zostało już tylko nabycie procesora. Nie jest to banalne gdyż sklepy nie sprzedają procesorów do urządzeń przenośnych. Jedynym źródłem gdzie można nabyć Core2Duo wydaje się być serwis aukcyjny Allegro. Tam też znalazłem model Core2Duo T7500, który to zakupiłem. Sama wymiana procesora jest czynnością prostą. Wszystko co trzeba wiedzieć aby wymienić procesor jest opisane w serwisowym podręczniku serwisowym. Można go łatwo odnaleźć w Google.
Do kompletu zakupiłem jeszcze dobrą pastę termoprzewodzącą, której marki już nie zdradzę. Wybrałem jedną z przetestowanych w serwisie night-modders.com.
Na koniec przedstawię wyniki testu programem PassMark dla obu procesorów. Po lewej wynik T2330, po prawej T7500.
Z czipsetem GL960 zasadniczo współpracują wszystkie procesory z linii Intel® Core™2 Duo Mobile Processor do częstotliwości magistrali (FSB) 800MHz oraz powinny działać procesory z linii Intel® Core™2 Extreme Mobile Processor także do częstotliwości FSB 800MHz. Oczywiście gwarancji nie ma.
Jestem zadowolony z wymiany procesora, za niewielką kwotę znacznie podniosłem wydajność mojego laptopa.
Aktualizacja (02-02-2011):
Wymieniłem procesor na T8300 . Wydajność jeszcze wzrosła, a sam laptop grzeje się mniej. To jest zaleta technologi 45nm. Poniżej przedstawiam parametry komputera z programu CPU-Z
Na tym kończę ten wątek. Innego procesora do tego laptopa już wkładał nie będę. To była ostatnia sensowna możliwość zmiany procesora w Acer Extensa 5620z.
Dziś miałem potrzebę skorzystania ze stacji dyskietek w moim komputerze. Komputer ów jest obsługiwany przez mój najnowszy nabytek – system Windows 7 Professional. Windows 7 to dobry, nowoczesny system operacyjny, z którego jestem nawet zadowolony. Jest wydajny, przyjemny i łatwy w obsłudze, ma także bardzo estetyczny interfejs.
Czasem zdarza się jeszcze, że istnieje potrzeba skorzystania ze stacji dyskietek FDD (Floppy Disk Drive). Chciałem przygotować sterowniki do kontrolera dysków dla mojego znajomego. Mam kilka starych dyskietek, a na jednej z nich chciałem nagrać sterowniki. Mogło by się wydawać, że w tak nowym systemie jak Windows 7 nie będzie z tym żadnych problemów. Niestety, w przypadku użycia uszkodzonych dyskietek wyszło kilka mankamentów.
Dzisiaj dyskietki FD (floppy disk) są bardzo rzadko używane. Być może z tego powodu producent systemu nie poświęcił wiele uwagi obsułdze napędów FDD. Wydaje mi się jednak, że jest to tak stara i jeszcze wśród wielu użytkowników stosowana technologia, że obsługa dyskietek mogłaby być wykonana dużo lepiej. Sądzę, że jest to część systemu „zapomniana” przez producenta – firmę Microsoft, a moim zdaniem warta jeszcze poświęcenia jej nieco więcej uwagi.
Przez długi czas utrzymywałem w domu bramkę – router domowej sieci. Częstym problemem były braki prądu. Najczęściej występowały krótkie spadki napięcia – dwie trzy sekundy, ale bywało tak, że energii nie było kilkanaście, nawet kilkadziesiąt minut. Koniec końców postanowiłem ten problem rozwiązać.
Sporo czasu zastanawiałem się nad zakupem porządnego UPS-a. Nie chciałem nic taniego, bo z doświadczenia wiem, że warto wyłożyć pieniądze na droższy, ale i jakościowo lepszy produkt. Mój wybór padł na produkt firmy APC, a konkretnie model Back-UPS® ES. To był strzał w dziesiątkę, typowy zasilacz awaryjny do amatorskich zastosowań domowych.
Zasilacz ten posiada osiem gniazd do podłączenia urządzeń elektrycznych. Cztery z nich są podłączone do akumulatora i układu antyprzepięciowego, a pozostałe cztery mają tylko zabezpieczenie antyprzepięciowe. Zasilacz można podłączyć do komputera kablem USB. Dzięki temu możemy podglądać bieżące parametry zasilacza oraz ustawić go tak, aby wyłączył on komputer kiedy zapasowa moc jest już na wyczerpaniu. Kilka razy zdarzyło się, że funkcja ta została wykorzystana. Bardzo często słyszę charakterystyczne „kliknięcia” w momencie, w którym następuje spadek zasilania bądź jego całkowity zanik. Jeszcze jedną ważną zaletą tej konstrukcji jest bardzo ergonomiczne rozmieszczenie gniazd. UPS wygląda jak taka duża listwa zasilająca.
Z takim urządzeniem mój sprzęt komputerowy oraz elektroniczny jest o wiele bezpieczniejszy. Zdarzyło mi się kiedyś być świadkiem zdarzenia, podczas którego przepięcie z sieci zniszczyło komputer – spalona płyta główna, zniszczona elektronika dysku. Ponieważ mieszkam w budynku z epoki gierkowskiej, gdzie instalacja elektryczna nie ma uziemienia z prawdziwego zdarzenia, chciałem się zabezpieczyć przed podobną sytuacją. Trudno powiedzieć czy wystąpiło zdarzenie, które mogło by zniszczyć któryś z moich sprzętów, czy nie, choć jest to mało prawdopodobne. Nie chcę tego wiedzieć. Faktem jest, że stosunkowo często rejestrując charakterystyczne pyknięcia mojego UPS-a jestem przekonany, że dokonałem dobrego wyboru.
Jako użytkownik urządzenia Back-UPS® ES mogę je polecić użytkownikom komputerów, w szczególności tym, którzy mieszkając w budynkach z instalacją elektryczną wg starych norm, są dużo częściej narażeni na różne prądowe anomalie. Wiem także, że owe anomalie zdarzają się również w nowym budownictwie. Taki zasilacz awaryjny na pewno zmniejszy ryzyko zniszczenia bardzo delikatnej w dzisiejszych czasach elektroniki.
W sierpniu tego roku zrezygnowałem z utrzymywania bramki – routera w postaci stacjonarnego komputera. Rozwiązanie to jest bardzo elastyczne lecz jednocześnie energochłonne. Rachunki za energię były znacznie wyższe.
W związku z powyższym postanowiłem zakupić sobie niedrogi router Wi-Fi. Podstawowym kryterium zakupu była cena. Za niecałe sto złotych znalazłem router Asus RT-G32. Niedrogi, posiada wszystkie podstawowe możliwości, aby zbudować na nim domową sieć LAN. Niestety długo się z tego zakupu nie cieszyłem.
Router przez kilka tygodni zachowywał się poprawnie. Pierwszy raz zawiodłem się na nim, gdy obudziłem się rano i stwierdziłem, że nie jestem w stanie połączyć się z Internetem. Wszystkie światełka w routerze sprawiały wrażenie jakby wszystko było w porządku. Pomyślałem więc, że nastąpiła przerwa w dostępie do Sieci. Podłączyłem kabel ethernetowy bezpośrednio z modemu do laptopa. Łącze było. Zresetowałem router i znów zaczął działać, jednak całą potrzebną mi konfigurację musiałem przeprowadzić ponownie. Problem ten powtórzył się kilkakrotnie.
Pewnego dnia sytuacja z brakiem połączenia znów miała miejsce. Tym razem objawy były nieco inne. Przez Wi-Fi można się było połączyć z routerem. Jednak wbudowany weń serwer DHCP nie przydzielał adresu IP. Połączenie zestawione przez kabel istniało chyba tylko fizycznie. Wszystkie kontrolki odpowiadające portom ethernetowym były zaświecone, jednak tylko jeden z nich był faktycznie wykorzystany. Kilkukrotne resetowanie przyciskiem na tylnej ściance, a także kilkukrotne odłączanie zasilania nie przyniosły oczekiwanych efektów.
Byłem zmuszony oddać router do reklamacji. Po ponad dwutygodniowym oczekiwaniu otrzymałem informację, że firmowy serwis nie jest w stanie naprawić urządzenia. Tak się też złożyło, że sprzedawca nie był w stanie wymienić routera na nowy. Ucieszyło mnie to, ponieważ kolejny egzemplarz mógłby się okazać podobnym niewypałem. Dostałem zwrot pieniędzy i zakupiłem nowe urządzenie – oparty na dystrybucji BusyBox – Pentagram Cerberus DSL Wi-Fi 802.11n P 6361 wraz z półrocznym abonamentem na program antywirusowy Panda Antyvirus PRO 2009. Jak się będzie sprawował – zobaczymy. Pod względem funkcjonalnym spełnia wszystkie moje potrzeby.